Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 909 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wpis nr 34 Wycieczka objazdowa po Jordanii - ciąg dalszy

czwartek, 25 kwietnia 2013 17:45

Wielkie wrazenie na uczestnikach wycieczki wywarlo na uczestnikach zwiedzanie gory NEBO, wznoszacego sie niedaleko miasta MADABY. Ze szczytu Nebo, majacego 817 m wysokosci, Mojzesz zobaczyl tak upragniona Ziemie Obiecana, do ktorej niestety nie dane bylo mu dotrzec. Pierwsze sanktuarium Mojzesza powstalo w IV wieku. Zostalo ono rozbudowane pod koniec VI wieku. Niestety nie moglismy zwiedzic bazyliki, ozdobionej pieknymi mozaikami, gdyz trwa tam budowa nowego, dosc duzego kosciola. Gora Nebo jest wlasnoscia braci Franciszkanow. Ojciec Swiety, Jan Pawel II, odwiedzil Gore Nebo 20 marca 2000 roku. Zywa pamiatka tej wizyty, jest zasadzone przez papieza drzewo oliwne. Oprocz widoku na Ziemie Obiecana, podziwialismy krzyz opleciony wezem, nawiazujacy do wedrowek Mojzesza z ludzmi po pustyni oraz tablice z podanymi odleglosciami do waznych historycznie miast.

Ostatnia noc spedzilismy w hotelu w liczacym okolo 100.000 mieszkancow jordanskim  miescie AKABA, lezacym nad Morzem Czerwonym. Jordania posiada wybrzeze liczace okolo 20 km. Akaba jest miastem niezwykle wesolym, gwarnym, handlowym. Warto tez zwiedzic zabytki, np fortece. Handel trwa tu do polnocy. Polecam zakupy suchych owocow, takich jak migdaly, nerkowce, pistacje, i inne. Namawiam tez wszystkich na przepyszne koktajle owocowe, ktore mozna pic bez zadnych obaw. Niestety nie mielismy zbyt absolutnie czasu na zwiedzenie tego przyjemnego miasta.
Nie dane mi tez bylo wypicie dobrej kawy. Aby wypic dobra, mala kawe KAPUSĘ, nalezy wybrac sie do TUNEZJI, do czego serdecznie namawiam!!!!
POLECAM!!!
Helena Nabli

Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wpis nr 33 - Wycieczka objazdowa po Jordanii

poniedziałek, 21 stycznia 2013 18:54

Spotkało mnie niezwykle szczęście. W listopadzie 2012 roku mogłam odwiedzić Jordanie i to już po raz drugi.

W lipcu 2011 roku spędziłam tydzień w stolicy Jordanii, Ammanie. Byłam zaproszona na wesele pięknej Tunezyjki z młodym, niezwykle przystojnym, Palestyńczykiem, który od wielu lat mieszka z rodzicami w Ammanie. Poznałam wtedy zwyczaje weselne, wspaniałą kuchnie jordańsko-palestynską no i miałam okazje pojeździć bardzo tanimi taksówkami po stolicy kraju. Oczywiście odwiedziłam typowy bazar, piłam niezwykle smaczny sok z daktyli właśnie w samym środku targu (rzadko można trafić na niego). Zwiedziłam wtedy rzymska cytadele i niestety nie było czasu na nic więcej niż rzymskie ruiny Jorash. Amman jest niezwykłym miastem, położonym na 20 dosyć wysokich wzgórzach. Kierowcy nie maja problemu jeżdżąc bardzo stromymi ulicami.

Dałam sobie słowo, ze jeżeli nadarzy się okazja to wrócę jeszcze raz do Jordanii, aby ja bardziej zwiedzić. Stalo się to możliwe w listopadzie 2012 roku, wybrałam objazdówkę z ITAKI. 

Wycieczka nasza miala niestety tylko 5 dni na zwiedzenie Jordanii, ale ze wspanialym przewodnikiem, Irkiem Stoksikiem, udalo sie wszystko zwiedzic. Bylo mnostwo chodzenia, cale dnie wypelnione od rana do wieczora, ale warto bylo.

 

Jordania, a wlasciwie, Haszymidzkie Krolestwo Jardani, jest panstwem o powierzchni 92.300 km kwadratowych2. Liczba ludnosci wynosi okolo 6 milionow, z czego prawie polowa, pochodzenia palestynskiego. Jezyk urzedowy to arabski, choc z latwoscia prawie wszedzie mozna porozumiec sie po angielsku. Stolica kraju jest AMMAN, ktory liczy sobie okolo 2 mln mieszkancow. Wiekszosz obszaru Jordanii stanowia tereny pustynne, gorzyste, niczym nie porosniete. Tylko polnocno-zachodnia czesc kraju posiada naturalne warunki sprzyjajace uprawom bez koniecznosci nawadniania. Jordania boryka sie z wielkim problemem, jakim sa niezwykle male opady atmosferyczne. Historia Jordanii jest niezwykle obszerna. Wiele cywilizacji mieszkalo na tych niezbyt goscinnych terenach. Od VI wieku oprzed nasza era mieszkali tam Nabatejczycy, ktorzy w I w naszej ery stworzyli niezwykla stolice PETRE. Bylo to olbrzymie wykute w skalach miasto. Prawdopodobnie w Petrze powstal alfabet arabski. Oczywiscie Rzymianie tez dotarli do tej odleglej ziemi i pozostawili po sobie liczne pamiatki. Od VII wieku naszej ery Jordanie ogarnela kultura muzulmansko-arabska.

 

Wlasciwe zwiedzanie rozpoczelo sie od 2,5 godzinnej przejazdzki odkrytymi dzipami po pustyni Wadi Rum. Przepiekne pejzaze, zaskakujace formacje piaskowe, fantastyczne kolory! Po tej niezapomnianej przejazdze udalismy sie w strone PETRY, zwiedzajac po drodze zamki w piasku. Byly to dosc dlugie przejazdy, co jakis czas zatrzymywalismy sie w sklepo-kawierniach, w ktorych mozna bylo sie zaopatrzyc w ciekawe pamiatki. Bedac w drodze, czesto zaskakiwaly mnie pejzaze do zludzenia przypominajace Tunezje.
 
Po zwiedzeniu zamku Choubak, wieczorem dojechalismy do Petry. Mieszkalismy w hotelu CANDLE Petra. Hotel bardzo sympatyczny, polozony na gorce. Spedzilismy w nim 2 noce. Tradycyjne jedzenie bylo naprawde smaczne, a nawet powiem wiecej, wykwintne. Zawsze stala miska przepysznej, przypominajacej polska, lekkeij mizerii. Podstawa nie byla w niej smietana, ale wspaniala maslanka. Jordanczycy polewaja ta mizeria praktycznie kazde danie. Polecam Panstwu probowanie tch bialych, robionych na bazie maslanki, sosow. Nie nalezy sie niczego obawiac, zywnosc w krajach arabskich jest lekka, ekologiczna.
 
Nastepnego dnia, po sniadaniu, wyruszylismy do Petry. Szlismy pieszo, gdyz hotel nasz byl niedaleko od wejscia do muzeum. Dotarcie do SKARBA zajmuje prawie godzine. Nalezy przejsc przez przepiekny wawoz SIG. Osoby zmeczone moga wynajac mala dorozke, aby dotrzec na miejsce. Wyrzezbione w skale wejscie do skarbca sprawia niezykle wrazenie. Po nacieszeniu oczu tym pieknym widokiem nalezy udac sie na dalsze zwiedzanie pozostalych budowli Petry. A jest ich cale mnostwo. Nalezy pokonywac wielkie ilosci schodow, by dotrzec do nekropoli, wzgorza skladania ofiar, palacu corki, przepieknego monastiru i innych miejsc. Z epoki rzymskiej nalezy zwiedzic ruiny bazyliki z VI wieku, przepiekne centrum z wielkim placem. Do wielu miejsc mozna, za oplata, dotrzec na grzbiecie osiolka wyposazonego w wygodne siedzenie. W ciagu jednego dnia trudno jest zwiedzic cala Petre. Wlasciwie potrzeba na dobre jej zwiedzenie od 2 do 3 dni. Obszar jest niesamowicie wielki, budowle wykute wysoko w skalach, stad niemozliwa do zliczenia liczba schodow, ktore trzeba pokonac. Oczywiscie co chwila napotyka sie nomadow, ktorzy oferuja pamiatki. Polecam kupowanie u nich pamiatek, sama kupilam kilka na straganie mlodej kobiety. Powiedziala mi, ze wychowuje sama troje dzieci, jej maz zmarl wiec musi pracowac gdyz pragnie wyksztalcic cala trojke. Bardzo mila mloda kobieta. Jej sie tez nie poszczescilo, nie mogla skonczyc szkoly, wyszla za maz jako 14-letnia dziewczyna tuz po smierci swojego ojca. Wypilam u niej tez herbatke i zjadlam kawalek tradycyjnego chleba. Mysle, ze w malym stopniu pomoglam tej kobiecie. Moj apel, drodzy turysci, kupujcie pamiatki, ktore nie sa drogie wlasnie u kobiet.
 
PETRA jest wspanialym miejscem i namawiam do jej zwiedzenia. Bylo mnostwo turystow z calego swiata, mozna bylo zatrzymac sie i porozmawiac. Te spotkania, takie przypadkowe, sa nieslychanie mile. Przyznam sie, ze nie znam jezyka wloskiego, ale nagadalam sie ze spotkana na petrowym Wloszka.

 

Wyruszylismy z Petry po dobrym sniadanku, z wedlin bylo cos z drobiu. Ujechalismy moze 10 km i zatrzymalismy sie u zrodla Mojzesza. Mojzesz wedrowal dlugo z ludzmi po pustych, pozbawionych wody terenach. W koncu jego towarzysze sie zbuntowali i zaczeli domagac sie wody. Mojzesz uderzyl wtedy laska w wapienna skale, z ktorej wyplynela dobra do picia woda. W miejscu tym zatrzymuja sie obowiazkowo autobusy z turystami. Oczywiscie, mieszkancy Jordanii, ktorzy odwiedzaja Petre tez tu zagladaja i pija wode z tego zrodla. Nawet krociutki pobyt w tym miejscu, zbliza kazdego do poczatkow ludzkosci.
 
Po Krotkim postoju przy zrodle Mojzesza, po zwiedzeniu kolejnego zamku, dojechalismy do groty Lota. Zeby ja zwiedzic, nalezy pokonac niesamowita liczbe wijacych sie schodow. Warto sie jednak pomeczyc, grota jest pieknie zagospodarowana. W niej schronil sie Loth ze swoimi corkami po zamienieniu jego zony w slup soli (po drodze widzielismy  wysoki betonowy slup). Fakt ten zwiazany jest z destrukcja dwoch miast Sodomy i Gomory. Lot, uciekal z rodzina, niestety jego zona, mimo zakazu, obejrzala sie na niszczone miasta i za kare pozostala na miejscu jako solny slup. Pobyt w tej slynnej grocie tez napawal wielkim wzruszeniem, ze jestesmy prawie w tej niesamowicie starej historii. Poza tym z poziomu groty, rozciaga sie niesamowicie piekny widok na wzgorza Jordanii.
Nastepnym punktem programu byla zasluzona i doskonala dla zdrowia i urody kapiel w Morzu Martwym. Pogoda byla dobra, wyjatkowo cieplo, jak na ta zimowa pore roku. Woda tez cieplutka i niesamowicie slona. Polezelismy spokojnie sobie na plecach, bez chlapania zeby nie nalac sobie wody do ust czy do oczu. Woda jest tak slona, ze unosi bez problemy kazdego kapiacego, nie da sie utonac! Niektorzy lezac na wodzie czytali ksiazki. Za oplata mozna bylo wysmarowac sie czekoladowa glinka, ktora dobrze dziala na skore. Oczywiscie postawiono tutaj kilka hoteli, do ktorych zjezdzaja klienci na kuracje w slonej wodzie. Mozna powiedziec o wielkim, rozbudowujacym sie, centrum turystyki Morza Martwego.
 
Po zdrowotnej kapieli w Morzu Martwym udalismy sie w strone stolicy Jordanii Ammanu liczacego okolo 2.000.000 mieszkancow. Bardzo ladne i czyste miasto. Prawie wszystkie domy zbudowane sa z kamieni. Poniewaz miasto lezy na wzgorzch, pod kazdym domem sa wykopywane bardzo glebokie fundamenty. Nasz hotel znajdowal sie w samym sercu miasta, niedaleko centrum handlowego, w ktorym byl niewielki Carrefour, bardzo dobrze zaopatrzony. Spedzilismy w Ammanie dwie noce wiec chodzilismy do tego centrum na zakupy. 
Nastepnego dnia, po sniadaniu, zwiedzalismy cytadele pamietajaca rzymskie czasy. Imponujace ruiny, koniecznie nalezy je zobaczyc.
 
Aman jest bardzo sympatycznym miastem. Nie zawsze znajdujemy oznakowane przejscia dla pieszych wiec przechodzac przez bardzo ruchliwa ulice, na ktorej jest 5 powiedzmy pasow, wyciagamy wyprostowana dlon i na wysokosc klatki piersiowej i wszystkie samochody zatrzymuja sie. Poza tym przepisy drogowe nie przewiduja mandatow dla pieszych.
 
 Po zwiedzeniu cytadeli, pojechalismy do miasta Jorash, antyczna nazwa Geraza, lezacego 40 km od Ammanu. W miescie tym znajduja sie ruiny z okresu rzymskiego. Ruiny sa dosyc rozlegle, ale warto zobaczyc wszystko. Wielka niespodzianka dla mnie byla mozliwosc zobaczenia fragmentow hipodromu. Nie byl imponujacych rozmiarow, gdyz mierzyl niecale 300 metrow dlugosci. W Tunezji niestety, nie zachowaly sie nawet resztki hipodromow.
Nastepnie udalismy sie do miasta Madaby,  slynacego z pieknego kosciola pod wezwaniem Swietego Grzegorza, w ktorym mozna ogladac wspaniale mozaiki, a szczegolnie slynna mozaike z VI wieku, przedstawiajaca Ziemie Swieta.
Nastepnego dnia zwiedzalismy gore NEBO. Wzruszajaca chwila, zwiazana z bardzo odlegla w czasie historia Mojzesza. Otoz Bog prosil Mojzesza o wejscie z ludzmi na szczyt tej gory, skad mogl zobaczyc ziemie obiecana. Widok ze szczytu wspanialy. Ojciec Swiety, Jan Pawel II, w 2000 roku odwiedzil to urocze miejsce, patrzal jak my na ziemie obiecana, stal pod krzyzem owinietym wezem i posadzil drzewko oliwne. Nie moglismy zobaczyc kosciola z pieknymi mozaikami, gdyz jest w przebudowie. Ojcowie Franciszkanie sa wlascicielami Gory Nebo, maja tu swoj klasztor i zajmuja sie budowa pieknego kosciola.

 

 

 

Helena

 

 


Podziel się
oceń
4
0
Tagi: turystyka

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wpis nr 32 - Moje wnuczeta

piątek, 19 października 2012 18:20

Drodzy Panstwo, 

Mam wielka przyjemnosc podzielic sie z Panstwem radosna wiadomoscia. Wreszcie zostalam prawdziwa babcia i mam juz wszystkie wnuczeta: 2-ch wnuczkow i jedna wnusie. Najpierw urodzil sie Olus, bylo to 19 stycznia 2010 roku. Nastepnie, 14 grudnia 2011 roku przybyl Adas i w koncu, 22 wrzesnia 2012 roku Olus ucieszyl sie malutka siostrzyczka, ktora jednak wazyla 3,75 kg. Jest smieszna poki co, a Olus juz zapowiedzial, ze to Camelia bedzie porzadkowala zabawki.

Mam cicha nadzieje, ze to jeszcze nie koniec z wnuczetami.

Zapraszam Panstwa do galerii.

Pozdrawiam

Helena Nabli


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wpis 31 b: Ramadan w Tunezji : brik

poniedziałek, 23 lipca 2012 15:20

        Nawiązując do poprzedniego wpisu chciałabym podzielić się z Państwem kolejną tunezyjską ciekawostą kulinarną, a mianowicie tradycyjnym BRIKIEM (malsouka). Podczas Ramadanu, briki przygotowuje się prawie każdego dnia. Nie  należy kupować brików gotowych, przygotowanych fabrycznie, gdyż dużo smaczniejsze i bardziej chrupiące są te przygotowane w warunkach domowych.


       Bazą brika jest odpowiednie ciasto, na pierwszy rzut oka przypomina francuskie, powszechnie dostępne również w Polsce. Jednak ciasto do brika ( z fr.feuille de brick ) powstaje z mąki, wody i odrobiny soli, po wymieszaniu składników, powinno mieć rzadką konsystencję. Następnie należy równomiernie, za pomocą pędzelka, rozsmarować ciasto na patelni, które po kilkunastu sekundach jest gotowe. Znalazłam na youtoube filmik ukazujący procedurę przygotowania ciasta do brika, zachęcam do obejrzenia. 


jak zrobić ciasto do brika


        W całej tej procedurze ważne jest aby nie pozwolić gotowemu ciastu wyschnąć, gdyż w przeciwnym razie stanie się zbyt twarde i nie będzie nadawało się do użytku. Aby temu zabobiec nalezy trzymać nieużywane płaty ciasta pod wilgotną ściereczką. Własnoręczne przyrządzenie ciasta, będącego bazą brika nie jest zbyt czasochłonne, jednak Tunezyjczycy przeważanie kupują już gotowe ciasto, które jest dostępne w każdym sklepie i na targach. Osobiście polecam te prosto z bazarków, gdyż według mnie są dużo smaczniejsze od tych z supermarketów.


Gotowe ciasto do brika


         Z moich obserwacji winika, że wiekszość Tunezyjczyków lubi "skromne' briki. Do ich przygotowania potrzebne są ugotowane i roztarte widelcem kartofle, surowe jajka, troszkę drobniutko pokrojonej cebulki, dużo posiekanej natki pietruszki, sól, pieprz i trochę tuńczyka firmy "Sidi Daoud" lub "Manar". Składniki dobierane są zazwyczaj "na oko". Żeby zmienić smak brika można dodać jednego dnia np. trochę kaparów, drugiego trochę startego żółtego sera. Można tez użyc tylko trochę tuńczyka i jedno jajko na brika. Wszystko zależy od tego na co mamy danego dnia ochotę. Jeśli chodzi o nadzienie to mamy tu całkowita dowolność i nieskonczoną możliwość kompozycji. Przygotowany farsz kładziemy na ciasto i składamy je na pół, ciasto możemy ułożyć również w trójkąt, bądź prostokąt.


Trójkątny brik


         Tak przygotowanego brika najczęśniej smaży się na złoty kolor , zazwyczaj w oliwie z oliwek. Jeżeli interesuje nas zdrowsza, bądź mniej kaloryczna kuchnia polecam skorzystanie z piekarnika, czas pieczenia to ok. 20-30 minut w temperaturze powyżej 200 stopni. W trakcie jedzenia dla podkreślenia smaku możemy skropnić brika sokiem z cytryny. 

 

Smacznego!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wpis 31 a: Ramadan w Tunezji- część pierwsza

piątek, 20 lipca 2012 18:31

       W lutym 1981 roku wyjechałam do Tunezji na stałe. Moja teściowa bardzo się z naszego przyjazdu ucieszyła (przyjechałam tam z córkami 5-cio i 3-letnia). Od razu zaczeła nam opowiadać ciekawe  historie i poinformowała nas, z dokładnością do jednego dnia, kiedy zacznie się miesiąc postu Ramadan (mniej wiecej wypadał na przełom lipca i sierpnia, jak wlasnie teraz). Bardzo mnie to zdziwiło, teściowa była analfabetką ale z dużym wyprzedzeniem potrafiła okreslić daty wszystkich świąt. Jest to wielka umiejetność, jeśli się wie, że nawet dziś, przy wielkim poziomie wiedzy, nie moża dokońca być pewnym czy Ramadan zaczynie się dziś czy jutro. Czasami trudno wypatrzyć na niebie maleńki rogalik zwiastujący początek nowego miesiaca. Teściowa, zapowiedziała również, że mnie obowiązek poszczenia nie obowiazuje, i że będę smakować potrawy w czasie gotowania. Widzicie wiec sami, że Tunezyjczycy nie są żadnymi "katami" narzucającymi swoją wolę wszystkim.

 

     Jakieś 2 miesiące przed Ramadanem, szanujące się gospodynie domowe zarzadzają malowanie calego domu lub tylko kuchni. Oczywiącie ojciec rodziny przyprowadza malarza. Kobiety zarzadzają wielkie porządki, łącznie z praniem kocy i dywanów po zimie. Możliwe jest to jesli Ramadan wypada latem. Oczywiście w porze zimowej nie planuje się wielkiego odnawiania ani prania. 

    Zamrazarki we wszystkich prawie domach są wypełnione zielonym groszkiem, marchewką, karczochami, gdyż w okresie letnim w Tunezji nie ma wielkiego wyboru warzyw. Królują pomidory, ogórki, papryka i cebulka. Dodam, ze nie używa się prawie wcale konserw.

    Zauważyłam, ze wszyscy Tunezyjczycy z utęsknieniem czekają na nadejście Ramadanu. Jest to wyjątkowy miesiąc, w którym jest czas na modlitwy i rozmyślania. Poza tym zupelnie inaczej, niż w innych miesiącach, wygląda życie rodzinne i towarzyskie.

     W tym miesiącu wielu mężczyzn, którzy normalnie nie gotują, zakasują rękawy i po powrocie z pracy (pracuje się krócej i tylko raz dziennie), i sjescie, stają przy garnkach i z radością gotują dla calej rodziny. Jeżeli nie mają na to czasu lub absolutnie nie potrafią gotować pomagają przy przyrzadząniu posiłków.

     Godzinę przed rozpoczęciem kolacji, szykowany jest stół. W wielu rodzinach kolacja rozpoczyna się od zjedzenia przez każdą osobę kilku daktyli, które popija się niesłychanie pyszną maślanką. Następnie je się zupę, zwaną szorba. Zupę tę, na ogół gotuję się raz na 2 dni.

Szorba z makaronem 

       Najlepsza szorba jest z małych rybek zwanych "ZBARSA". Rybki gotuje się w wodzie i oczyszcza z wszelkich ości. W garnku na oliwie z oliwek przysmaża się lekko cebulkę, dodaje mięso z rybek i wlewa przez cedzak wode z ich gotowania, dodaje harissę (w zaleznosci od regionu), kurkumę, wsypuje kaszę tzw. "ciszę", pokrojonego swieżego pomidorka, sporo drobno pokrojonych lisci selera i gotuje na wolnym ogniu. Oczywiscie dodaje się przecier pomidorowy, na początku lub pod koniec gotowania (istnieją w tej materii conajmniej 2 szkoly). Ja zawsze używam przecieru z narysowana papugą, wyprodukowanego przez TUCAL Tunis. Jest najdroższy, trudno go dostac, gdyż nie ma go w wielu sklepach. W Tunisie znajdziecie ten przecier w małych sklepikach, które sa prowadzone przez sklepikarzy z Djerby. 

Koncentrat TUCAL Tunis


       5 minut przed końcem gotowania dodaje się gółwkę czosnku, rozbitego w mozdzierzu z kminkiem (odpowiedni do ryb), duzo drobno pokrojonej koriandry i juz po ugotowaniu pokrojona natke z pietruszki.Żeby nie bylo zawsze tak samo, nastepna zupke, na 2 dni, gotuje z miesa baraniego. Wtedy zamiast kaszy uzywam makaronu łezki firmy "L’épi d'or" lub "Randa". Nie dodaje się wtedy przypraw tylko pieprz już pougotowaniu. Do szorby dodaje się koniecznie listek laurowy.  Szorba dobrze ugotowana ma górną warstwę taką "smiejacą się" z migocącymi się  malutkimi oczkami. Do szorby dodaje się do smaku sok z cztryny. Poza tym przyrządza się inny rodzaj zupki, którą uwielbiam tj. z małymi kluseczkami robionymi w domu, nazywają sie "hlelem", pychota!

      Serdecznie zapraszam do galerii, gdzie znajdą Państwo wiele ciekawych zdjęc z okresu Ramadanu. Zachęcam do śledzenia kolejnych wpisów, gdyż pojawi się tam ciąg dlaszy ciekawostek o życiu codziennym Tunezyjczyków podczas postu.


Ramadan Mabrouk,

Helena Nabli

 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  109 175  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Galerie

O moim bloogu

Ksiazki na temat Tunezji i opisy podrozy po Tunezji

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 109175

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl